Wiadomości
Sprzęt
Porady Miasto
Prawo
Historia
Rozrywka
Książki
Turystyka
Reportaż
2017-ZasadaRowery kwiecień-maj-czerwiec
Jesteś tutaj > Strona główna > Imprezy > Jak rozpętaliśmy pierwszą wojnę rowerową

Jak rozpętaliśmy pierwszą wojnę rowerową

RodzajRajd Rowerowy
Termin2011-08-10
KrajPolska
Województwołódzkie
MiejsceŁódź
WWWhttp://www.facebook.com/event.php?eid=182168071823988

Jak rozpętaliśmy pierwszą wojnę rowerową, czyli pierwsza edycja wyścigu par rowerowych uwiecznianego w dokumentalnej mozaice filmowej Ludzie! Jesteście młodzi, piękni, zdrowi i silni! Idealny czas na zabawę, przygodę i sprawdzenie własnej wytrzymałości! To jest właśnie ten moment w życiu, w którym trzeba robić rzeczy trochę szalone! Pomysł jest taki: dobieramy się w dwuosobowe drużyny - chłopak i dziewczyna (nie muszą być oczywiśc...ie w związku :). Potem się wyjaśni, dlaczego. No i spotykamy się 10.08.2011 o 10:00 na Placu Wolności, przygotowani na wyprawę, każdy ma rower. Losujemy miasto, które będzie metą wyścigu. Musi ono być daleko od Łodzi, żeby zabawa miała sens. Na przykład Sopot. START! Każda drużyna obiera własną trasę i pędzi na rowerkach do Sopotu. Oczywiście dojechanie tam zajmie mniej więcej tydzień. I tu jest cała zabawa. Ile kto wyrobi dziennie kilometrów? Kto gdzie rozbije nocleg? Właśnie, co do noclegów - każda para na plecach wozi namiot i śpi, gdzie się uda! Jak pola namiotowego nie będzie, to się poprosi kogoś, żeby do ogródka wpuścił. Taka wycieczka to lekki hardcore, dlatego właśnie pary są mieszane. Nie może być dwóch chłopów, bo wiadomo - chłopi zazwyczaj jeżdżą szybciej. Dwie baby to też niedobrze, bo to niebezpiecznie, chłop do obrony (i do czytania mapy ;) musi być. No i gdy już wszystkie drużyny-pary dotrą do wyznaczonego celu, zostajemy tam na parę dni i bawimy się całą ekipą :) Motywacja? Przed startem każdy uczestnik wrzuca do puli, dajmy na to, 30 zł. Jeśli będzie jechać 15 par, to 30 x 30 = 900 zł. Te dziewięć stów zgarnia oczywiście zwycięska para :) W całej akcji chodzi o oczywiście o dobrą zabawę, ale smaczek rywalizacji dobry jest :) Film. "O co wam znowu z jakimś filmem chodzi?" Słuchajcie: każda para ma jakiś sprzęt nagrywający wideo - kamerę, aparat, dzieci z dobrych liceów to i w komórkach mają teraz takowe ustrojstwa... No, i codziennie każda para nagrywa codziennie trochę materiału - fajne miejsca po drodze, śmieszne akcje, ciekawych ludzi... Potem, po powrocie, powstanie taka mozaika filmowa, relacja z tego wyścigu. Pomyślcie, jaka będzie świetna pamiątka z młodości! Może, jeśli coś fajnego z tego wyjdzie, wyślemy to na konkurs filmowy jaki... A jak nagroda jakaś wpadnie - robimy za tę kasę czy za co tam imprezę dla wszystkich uczestników :) Co jeszcze: - Jesteśmy wszyscy w kontakcie, jak się coś dzieje, pomagamy sobie wzajemnie. Ale nie robimy żadnych oszustw, nie łączymy się w koalicje, nie "chachmęcimy"! Nie kasa jest ważna, to nie "Wyścig Szczurów"! - GPS dla frajerów! Używamy map! - Nie bierzemy za dużo bagażu - ciężko się jedzie z połową szafy na plecach. Trzeba wziąć namiot. Poza tym dętki rowerowe na zmianę, jakaś pompka rowerowa, trochę jedzenia i picia, ze dwa ciuchy na krzyż... Hm... może szczoteczkę do zębów, jak ktoś lubi... No, zresztą! Sami musicie wiedzieć, co Wam pozwoli przetrwać tę ciężką próbę :) - Kasy każdy bierze ile chce, ale nie jest to droga zabawa :) Trochę na żarcie i picie, trochę na wszelki wypadek i trochę ewentualnie na resztę wycieczki, czyli ten czas już "na miejscu" - wspólne imprezowanie :) - Wracamy pociągiem. Chyba, że ktoś będzie miał jeszcze ochotę popedałować... - Przed wyjazdem moglibyśmy zrobić sobie koszulki z logiem wycieczki, byłoby fajnie :) - Moglibyśmy jakiś cynk dać mediom - sądzę, że jest to interesujący temat :) Hmmm... taki na przykład Oliwier Janiak w jasnych szortach codziennie w "Dzień dobry TVN" relacjonuje wydarzenia z naszej trasy... Albo Piotr Sobczyński jak na Rajdzie Dakar... Nie no, śmiejemy się. Ale w sumie... porównanie do Dakaru coś w sobie ma! TO SĄ WSZYSTKO ZAŁOŻENIA WSTĘPNE! WYSYŁAJCIE SWOJE SUGESTIE (NP JAKIE MIASTO MOGŁOBY BYĆ CELEM WYPRAWY), WSZYSTKO MOŻNA POZMIENIAĆ, ŁĄCZNIE Z TERMINEM! WYMYŚLILIŚMY TO MY, CZYLI JA Z JUSTYNĄ ORLIK, ALE CAŁĄ AKCJĘ STWORZĄ JEJ UCZESTNICY! Jeszcze dwa słowa: Pewnie większość z Was powie sobie: to nie dla mnie, ja na rowerze nie jeżdżę tak dużo, nie mam wytrzymałości... Marudzić umie każdy! Wyszliśmy z taką inicjatywą, mimo że nie jesteśmy przecież żadnymi wybitnymi kolarzami, jeździmy pewnie tyle, co każdy - od czasu do czasu, jak jest ładna pogoda. Chodzi o to, by się wysilić, jakieś wyzwanie sobie rzucić! Jasne, że wygodniej wykupić sobie w biurze podróży wycieczkę do Egiptu czy innego Maroka, niż pół Polski na rowerze przejechać. Ale warto chyba jednak spróbować czegoś nowego i poczuć SMAK WOLNOŚCI, nie? Warto sobie coś udowodnić? Warto wreszcie - tu nikt z Was nie zaprzeczy - przeżyć NIESAMOWITĄ PRZYGODĘ i mieć PIĘKNE WSPOMNIENIA? A zatem, cytując Janerkę: " Może byś tak Damian wpadł popedałować?" Jak macie pytania lub sugestie, piszcie! Do mnie na fb/jan.groblinski@gmail.com, do Justy na szalgija@o2.pl :) No i przekazujcie informację dalej! To jest otwarte wydarzenie!