Wiadomości
Sprzęt
Porady Miasto
Prawo
Historia
Rozrywka
Książki
Turystyka
Reportaż
Jesteś tutaj > Strona główna > Wiadomości > Aktualności > Premier Litwy i rowerowa inwazja

Premier Litwy i rowerowa inwazja

Data: 2009-08-17
Źródło: rzeczpospolita

Wizyta bardzo nieoficjalna: Szef litewskiego rządu Andrius Kubilius przyjechał do Polski z żoną Rasą. Na jednym bicyklu

Wójt Puńska Witold Liszkowski ledwie chodzi. Nogi ma sztywne, wszystko go boli, bo w poniedziałek przejechał rowerem kilkadziesiąt kilometrów z kolumną rządowych gości z Litwy.

- Oni przyjechali rowerami, to mnie nie wypadało jechać autem. Trochę się obawiałem, bo ostatni raz rowerem jechałem rok temu. Ale trudno, wziąłem górala od syna, włożyłem przygotowaną wcześniej koszulkę ze swoim imieniem Vitoldas i dołączyłem do grupy. Razem ze mną pedałował przewodniczący naszej rady – opowiada wójt.

Od fizyka do szefa rządu

Starosta sejneński Ryszard Grzybowski nie zdecydował się wsiąść na rower. Na przejście graniczne w Ogrodnikach przyjechał, by gości powitać "nieoficjalnie". – To taka urlopowa wizyta, bez ceregieli – mówi. Grupa litewskich gości liczyła 45 osób – oprócz premiera i premierowej także kilku ministrów, wyższych urzędników i parlamentarzystów. Wszyscy w koszulkach koloru dojrzałych pistacji z imionami na piersiach i plecach. Gdyby się ktoś odłączył od grupy, pedałujący z premierem litewscy ochroniarze łatwo by go z daleka wypatrzyli.

53-letni dziś Andrius Kubilius, z zawodu fizyk, z wyboru konserwatywny polityk, od ośmiu lat spędza urlopy na rowerze. Z żoną Rasą – skrzypaczką Narodowej Orkiestry Symfonicznej – pedałują na specjalnie dla nich skonstruowanym tandemie. To przykład wielkiej małżeńskiej determinacji, bo każdy doświadczony rowerzysta wie, że tandem to chybiony wynalazek. Jest mało zwrotny, ociężały i trudny w prowadzeniu.

W tym roku po raz pierwszy wybrali się do Polski.

W czasach kiedy Andrius Kubilius nie był szefem rządu, lecz zwykłym politykiem, wszystko odbywało się spokojnie i bez ceremonii. Teraz przygotowania do rowerowej wycieczki szefa rządu rozpoczęły się dużo wcześniej, zanim w minionym tygodniu wygrał on w parlamencie bój o drugą nowelizację budżetu i kolejne ścięcie wydatków kosztem litewskich urzędników, sędziów i pracowników budżetówki.

- Jakieś dwa miesiące temu dostaliśmy informację, że odwiedzi nas premier, niby tak nieoficjalnie, na urlopie. Potem trwały uzgodnienia programu, ustalenia trasy. Następnie zjawili się panowie z BOR w Warszawie, by posprawdzać miejsca, gdzie się premier zatrzyma, i wypytać, co będzie jadł, kto to przyrządzi i z czego – pamięta wójt Puńska.

Czytaj dalej na stronach rzeczpospolita
KOMENTARZE
Temat
Treść
Kod obrazkowy


Jeśli chcesz dodawać swoje komentarze i wpisy na forum pod jednym nickiem - zaloguj się
Brak komentarzy!