Wiadomości
Sprzęt
Porady Miasto
Prawo
Historia
Rozrywka
Książki
Turystyka
Reportaż
Jesteś tutaj > Strona główna > Wiadomości > Aktualności > Rowerzyści działają na nerwy w Londynie

Rowerzyści działają na nerwy w Londynie

Data: 2008-05-30
Źródło: dziennik.pl

Londyn ogarnęła roweromania. Ekolodzy odtrąbili już rosnącą popularność jednośladów jako swój sukces. Ale tysiące mieszkańców brytyjskiej stolicy przeklina nowy trend, bo fani rowerów zanim przesiądą się na swój nowy środek transportu, masowo korzystają z metra i pociągów podmiejskich, tworząc w nich niespotykany do tej pory tłok i zamieszanie - pisze DZIENNIK.

Jak podaje BBC najgorzej jest na linii z podlondyńskiego Sevenoaks do Charing Cross. Podróż zatłoczonym pociągiem do centrum Londynu trwa prawie godzinę. "Nie dość, że połowę wagonu zajmują rowery, to jeszcze drugą okupują ich spoceni właściciele" - żali się w liście do dziennika "Daily Telegraph" David Pyle dojeżdżający codziennie pociągiem z dalekich przedmieść Londynu. "Jasne, trzeba chronić środowisko, ale nie kosztem innych" - dodaje, podkreślając, że ani metro, ani kolej podmiejska nie są przystosowane do przewozu jednośladów. "Przejazdy z zaparkowanymi rowerami w godzinach szczytu powinny być zakazane, pociągi są wówczas wystarczająco zatłoczone" - narzeka z kolei Nick Hester, pracownik City. Takich ludzi jak Pyle i Hester jest w Londynie znacznie więcej.

Mody na rower i zdrowy tryb życia nie da się już odwrócić - odpowiadają fani dwóch kółek i przekonują, że jazda na nich jest znacznie przyjemniejsza niż stanie w korkach. Podkreślają również, że dla ludzi spędzających długie godziny w biurze rower to jedyna szansa na uprawianie sportu. Co więcej, kiedy jest składany, nie wymaga kosztownego garażu, odpadają opłaty związane z ubezpieczeniem i tankowaniem.

Rowerowa rewolucja natrafiła jednak na ruch oporu i doczekała się już kontrrewolucji. Pasażerowie metra mówią wprost: wyrzucimy z podziemi fanów składaków. Londyńczyków najbardziej drażni egoizm rowerzystów - np. blokowanie drzwi i bezmyślne zajmowanie kilku miejsc. Na tym lista grzechów się nie kończy - coraz częściej są oni uznawani za piratów drogowych. Czarę goryczy przelał sam burmistrz Londynu Boris Johnson. Kilka dni temu reporterzy przyłapali go, jak pedałując, sześć razy przejechał na czerwonym świetle i nie zatrzymywał się przed przejściem dla pieszych.

Czytaj dalej na stronach dziennik.pl
KOMENTARZE
Temat
Treść
Kod obrazkowy


Jeśli chcesz dodawać swoje komentarze i wpisy na forum pod jednym nickiem - zaloguj się
Brak komentarzy!